poniedziałek, 4 lipca 2016

Pisać każdy może

A czy powinien? Pewnie nie, ale nie tym razem to jest tematem. W sobotę (02.07.) Alternatywny Elbląski Klub Literacki zorganizował w ramach "Lata w formie" krótkie warsztaty literackie.



Zajęcia prowadzone były przez Dominikę Klucznik-Lewicką i Zuzannę Gajewską (Szufladopółka, autorka "Potomków pierwszej czarownicy"). Były dwie opcje udziału. Można było dopisać swój kawałek do wspólnie tworzonej historii lub, tak jak ja to zrobiłem, stworzyć własne opowiadanie.

Na początek była drobna rozgrzewka - napisanie swojego imienia jednocześnie dwoma rękoma czy przekształcenie litery "X" w 6 dwoma dowolnymi liniami. Zwłaszcza to drugie wymagało trochę kreatywności.


Następnie było zadanie zbliżające do docelowego efektu. Należało wybrać dowolny przedmiot, opisać go pięcioma przymiotnikami, ale nie podawać co to jest. Dla utrudnienia trzeba było oddać swoją kartkę drugiej osobie, a samemu napisać o swoim przedmiocie przy użyciu określeń przygotowanych przez nią dla jej przedmiotu. I powiedzcie mi - jak powiedzieć o mikrofonie używając opisu klepsydry?


A teraz pora na na właściwą część warsztatów. Końcowym wynikiem miało być opowiadanie, którego akcja związana będzie z Elblągiem, ale żeby nie było za łatwo to trzeba było w treści zawrzeć pewne słowa-klucze ponownie przygotowane przez pozostałych. I tu zaczęła się zabawa, gdyż na pierwszy rzut oka zestawienie, które trafiło do mnie, nijak nie mogło mieć sensu - Kopernik i nieśmiertelność, do tego krasnoludki pospołu z Edytą Górniak? Ale jak to śpiewał Jerzy Stuhr "nie ma takiej rury, której nie można odetkać" :). Poniżej znajdziecie moje wyjście z tej sytuacji. Wyróżniłem obowiązkowe słowa.

Mikołaj Kopernik średnio lubił wizyty w Elblągu. Podczas jednej z nich elblążanie go wyśmiali. A teraz ja, urodzony w tym samym roku stoję w łazience restauracji "Przy Bramie" przy ulicy Garbary w tym starym hanzeatyckim mieście. Niestety nie jestem tu dla przyjemności - od momentu, kiedy przypadkiem w wyniku wypadku w pracowni udało mi się uzyskać nieśmiertelność, rzadko którą podróż odbywam w celach turystycznych.
Wracam do swojego stolika a z głośników leci hit Edyty Górniak "To nie ja byłam Ewą". Nie wiem tylko dlaczego mam ochotę zafundować tej pani skok na bungee, ale bez bungee.
Mój rozmówca się spóźnia, a ja nie lubię spóźnialskich. Chociaż raczej nie lubię tego momentu kiedy czekam i nie mam co robić. Bo wtedy do głowy przychodzą naprawdę dziwne pytania i refleksje. Jedną z nich jest na przykład ta - w którym roku wyginęły krasnoludki? Bo, że istniały, to jest pewne. Wzmianki o nich pojawiają się jeszcze w zapisach z początku XX wieku. Może te wszystkie wojny je przestraszyły, a może, oprócz milionom ludzi, przyniosły zagładę również im?
Wreszcie jest. Od wejścia bije od niego pewność siebie, ale taka wynikająca z doświadczenia i wiedzy, a nie bucowatości i przeświadczenia o własnej wyższości.
Idziemy do jego pracowni. To stanie się tutaj. Ten czas, który spędziłem na tej ziemi jest już stanowczo za długi - coraz trudniej jest zwodzić innych, że ja to nie ja sprzed 30 czy 40 lat. Ten człowiek twierdzi, że jest w stanie mi pomóc. Bo ja samemu pomóc sobie nie mogę. Próbowałem, ale jakaś siła zawsze mi w tym przeszkadzała.
Usiadłem w fotelu, a on wbił mi w żyłę wenflon. Poczułem osłabienie a oczy zasłonił mi krwawy całun. Resztką sił otworzyłem je i ujrzałem, że siada na podobnym fotelu i również wbija sobie igłę. A więc to tak wygląda. Na moje miejsce musi być ktoś inny. Przez lata szukałem rozwiązania, ale teraz umieram.
I tylko on będzie wiedział...

I jak się podoba?
Inne teksty są do przeczytania na profilu AEKL, a relacje tutaj i tutaj



2 komentarze:

  1. Dzięki, że przyszedłeś. Jakby co, w ten piątek mamy open mic ;) Zapraszam!

    OdpowiedzUsuń

Podobne

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...