środa, 20 maja 2015

Żołnierz fortuny

John Geddes jest najemnikiem, choć w obecnych czasach mówi się o ludziach takich jak on "kontraktorzy militarni". W swojej książce opowiada głównie o Iraku, choć kilka innych miejsc też jest wspomnianych.



Po odejściu ze służby w SAS John postanowił przejść do sektora prywatnego i został pracownikiem jednej z firm określanych skrótem PMC (private military company) czyli krótko mówiąc "współczesnym najemnikiem". Główny temat "Najemnika" to okres jego pobytu w Iraku, choć dowiadujemy się również kilku ciekawostek z czasów jego przynależności do brytyjskiej jednostki specjalnej.
Z czym wam się kojarzy słowo "najemnik"? Obstawiam, że pierwszym skojarzeniem będzie bezwzględny żołnierz, który za pieniądze jest w stanie zrobić wszystko - porwać córkę ambasadora, obalić rząd w jakieś "republice bananowej" i tym podobne zadania znane z filmów. Okazuje się, że współcześnie ciężar pracy takich ludzi został przesunięty w inne rejony. Armia Stanów Zjednoczonych, która jest czołowym odbiorcą usług PMC, stara się ich wykorzystywać w tych obszarach, gdzie mogą oni zastąpić regularne wojsko - ochrona VIP-ów, służba wartownicza, usługi logistyczne. Jest to bardzo dochodowy biznes, choć oczywiście wiąże się z dosyć wysokim ryzykiem, ale jak mówi stare przysłowie "kto nie ryzykuje, ten w kozie nie siedzi".
John Geddes opowiada o swojej pracy jako ochroniarz w czasie pobytu w Iraku na przestrzeni 2006 i 2007 roku, czyli w czasie, gdy w tym państwie szalała rebelia, z którą walczył między innymi Chris Kyle. Nie była to łatwa praca, gdyż większość czasu spędzał w podróżach po autostradzie zwanej "Highway to hell". Była to droga przebiegająca w pobliżu Falludży i Ar-Ramadi, które były wtedy najniebezpieczniejszymi miastami. Już pierwszy rozdział utwierdza nas w przekonaniu, że nie było lekko. Atak bandytów na zatłoczonej drodze nie jest tam niczym niezwykłym, ale wyjście z niego cało wymaga odpowiednich umiejętności i przygotowań.
Wspomnienia autora nie wypełniają całej książki. Poza historiami z jego życia dowiadujemy się sporo o historii najemników, a także o współczesnym rynku usług militarnych i ta część jest równie ciekawa co opowieści o ochronie arabskiej księżniczki czy irlandzkiej ekipy filmowej. A tak przy okazji to właśnie z filmowcami John miał najwięcej problemów. Po pierwsze - według przyjętych zwyczajów reporterzy nie mogą nosić przy sobie broni. Niektóre stacje rozciągały ten zakaz na wszystkie towarzyszące im osoby, w tym ochronę. Oczywiście była to ewidentna głupota, ale niestety nie zawsze zdrowy rozsądek jest najważniejszy. Po drugie - częste "balowanie" z ludźmi mediów doprowadziło autora do momentu, kiedy niewiele brakowało a nie byłby w stanie ochraniać klientów.
Jak zawsze cieszą mnie dodatki w postaci zdjęć. Jakoś tak lubię czasami zobaczyć otwarcie to o czym jest mowa niż opierać się tylko na wyobraźni albo jakiś innych zewnętrznych źródłach. Tu zdjęcia są podzielone na dwie części - każda w około 1/3 książki. Są to kolorowe fotografie z archiwum autora z Iraku. Podoba mi się również okładka - od razu widać o czym jest książka. Choć nie ma tu "efektu wow" to jest o niebo lepsza od brytyjskiego wydania.
Podsumowując - ciekawa książka dla osób zainteresowanych historią i działaniami najemników zarówno pracujących dla prywatnych firm wojskowych, jak i na własną rękę.
A na koniec wywiad z autorem, który powstał przy okazji wydania jego książki w Polsce.

A już zupełnie na koniec czołówka pewnego starego serialu o najemnikach. Ktoś oglądał?



Tytuł: Najemnik / Highway to hell
Autor: John Geddes
Wydawca: Znak literanova
Rok wydania: 2014 / 2007
Stron: 320

6 komentarzy:

  1. Mnie się bardzo ta książka podobała. Dowiedziałam się z niej kilku rzeczy, których jeszcze nie wiedziałam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja także - zwłaszcza o rynku PMC. Mało kto o tym pisze, bo wolą skupiać się na akcjach.

      Usuń
  2. Nie wiem czy miałeś okazję czytać, ale polecam "Cywilnych wojowników". Książka napisana przez założyciela "Blackwater" - kiedy ją pisał siedział sobie grzecznie i bezpiecznie bodaj w Arabii Saudyjskiej (jakkolwiek paradoksalnie by nie brzmiało połączenie słów Arabia Saudyjska i "bezpieczeństwo"). Przedstawiona tam jest geneza powstania takich formacji "najemników" i jak to aktualnie wygląda statystycznie w misjach amerykańskich na Bliskim Wschodzie. :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Doczekałam się recenzji :) Dziękuję! Teraz z pewnością sięgnę po książkę. Zainteresowałeś mnie również serialem, koniecznie muszę poszukać na internecie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Proszę bardzo :) Serial podobno jest i chyba też się rozejrzę :)

      Usuń

Podobne

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...